To będzie taki Bieszczadzki miks natury, historii i klimatu, który wciąga od pierwszego dnia.
Sanok przywita nas jednym z najpiękniejszych skansenów w Polsce. W Skansenie Budownictwa Ludowego zobaczymy dawne chaty, cerkwie i całe wioski przeniesione w czasie. Spaceruje się tam jak po żywym muzeum. Cisza, zapach drewna i prawdziwa historia regionu.
W Solinie wjedziemy gondolą nad zaporą i Jeziorem Solińskim. Widoki są szerokie, górskie, a woda pod nami ma kolor turkusu. To jedno z tych miejsc, gdzie odruchowo wyciąga się telefon, bo krajobraz wygląda jak pocztówka.
Duża Obwodnica Bieszczadzka to już sama przyjemność jazdy. Cisna, gęste lasy i połoniny po horyzont. Po drodze czeka nas przejazd Kolejką Bieszczadzką, czyli wąskotorową, klimatyczną ciuchcią, która toczy się wolno przez lasy i doliny. W Komańczy zajrzymy do klasztoru Nazaretanek. To miejsce ma niezwykłą historię i bardzo spokojną atmosferę.
Będą też punkty widokowe i cerkwie, bo Bieszczady to nie tylko góry, ale też pogranicze kultur. Drewniane świątynie, stare cmentarze i pejzaże, które zapadają w pamięć.
Przy Zalewie Myczkowskim zatrzymamy się na chwilę oddechu. A w Zwierzyniu zobaczymy Cudowne Źródełko, miejsce związane z lokalną tradycją i pielgrzymami.
W Ogrodzie Biblijnym i Centrum Kultury Ekumenicznej przejdziemy wśród roślin, symboli i miniatur miejsc świętych z różnych stron świata. To spokojna, bardzo klimatyczna przestrzeń do zwiedzania.
Na koniec perełka regionu. Rejs po Jeziorze Solińskim. Godzina na wodzie, wokół zielone zbocza, cisza i górski krajobraz. Idealny moment, żeby po prostu usiąść, popatrzeć i poczuć Bieszczady.
To nie jest zwykła wycieczka. To kilka dni zanurzenia w naturze, historii i tym bieszczadzkim spokoju, którego tak często nam brakuje.

















